Rozdział Dziewiąty
Dwa tygodnie później
Marcin
Monika wyjechała parę dni temu na ten jej obóz. Ja całe dnie siedzę w pracy lub ćwiczę fizycznie i tęsknie za nią jak szalony. Jakie to życie potrafi być przewrotne.
Do naszej remizy strażackiej dołączyła Iwona. Dwudziestopięcioletnia brunetka o szarych oczach i wyjątkowo wąskich ustach jak na kobietę. Trochę wyższa od Moniki i ciut szczuplejsza. Chociaż to pewnie przez jej wysportowaną sylwetkę. Iwona przeprowadziła się do Płocka z Warszawy. Jest samotną matką czteroletniego Kubusia. Ojciec Kuby jak tylko dowiedział się o ciąży wyjechał za granicę.
Z Iwoną dobrze się dogadujemy, ponieważ tak jak ja jest nowa. Może ja pracuję w naszej remizie od ponad roku, ale to nie zmienia faktu że jestem najmłodszy i nikt nie dołączył do nas po moim przyjściu. Aż do teraz.
- Marcin!- Iwona chyba po raz setny dzisiejszego dnia mnie woła.
-Tak?- odkrzyknąłem.
- Możesz mi pomóc?
- Oczywiście.- powiedziałem podnosząc się z krzesła. Mieliśmy akurat przerwę na obiad, a ona musi mnie wołać żebym jej pomagał. No, ale cóż. Iwona jest tutaj nowa, a poza tym jest kobietą.
- O co chodzi?- zapytałem stając w drzwiach do garażu, w którym Iwona sprzątała wóz.
- Schowałbyś?- wskazała na pozwijane węże.
- Jasne.
-Dzięki. Ja pójdę teraz zjeść.- Acha. Czyli ja będę tutaj sprzątał, a ona pójdzie sobie zjeść. Zaczyna działać mi na nerwy. Za bardzo gwiazdorzy.
Bukowina Tatrzańska, godz. wieczorna
Monika
Tu jest świetnie! Przyjechaliśmy trzy dni temu, a już mogę powiedzieć że mogłabym zostać tu na zawsze. Chociaż bardzo tęsknie za Marcinem i mam nadzieję że on za mną też.
Tak jak było ustalone jestem wychowawcą ośmiu dziewczyn. Mieszkają one piętro wyżej od mojego pokoju i zajmują 2 pokoje czteroosobowe. Codziennie rano przychodzę do nich i je budzę, czeszę. Po obiedzie oddaję telefony i informuję o ewentualnych zbiórkach. Często kiedy są w pokojach przychodzę do nich i długo rozmawiamy. Mimo że są jeszcze bardzo młode, są spostrzegawcze, ciekawskie i inteligentne. Pytały czy mam chłopaka, a ja oczywiście wszystko im opowiedziałam. Naprawdę bardzo je polubiłam.
A jeżeli chodzi o Marcina to muszę do niego zadzwonić.
-Halo?- jakiś damski głos...
-Yyy kto mówi?
-Iwona. Marcin bierze prysznic. Przekazać mu coś?- Że co?! Iwona?!
- Iwona!-krzyk Marcina. Chyba zaraz pęknie mi serce-Z kim rozmawiasz?
-Och. Przepraszam jak się nazywasz?- co za suka.
- Ja?! Och! Na imię mam Monika!- wykrzyczałam ze łzami w oczach
-Jakaś Monika!
- O kurwa!!!-po raz drugi krzyk Marcina.
Hej! Bardzo przepraszam że rozdział dopiero teraz, ale kompletnie opuściła mnie wena. To chyba przez ten upał.
Jutro wyjeżdżam do Bułgarii, także rozdział jeżeli w ogóle będzie, to będzie za dwa / trzy tygodnie.
Bardzo dziękuję za 700 wyś. To naprawdę dużo dla mnie znaczy. Mam nadzieję że podoba Wam się nowy wygląd bloga. Wszystko zawdzięczam Like is acting. Bardzo dziękuję!
No, to chyba tyle. Do zobaczenia!
Mari:)
Pamiętaj!
Komentujesz= motywujesz
Świetny rozdział!!!Świetnie piszesz!!! Czekam na następny!!!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci dużo weny przez wakacje!!
Nie mogę się doczekać Bługari!!!
ZAWSZE Z TOBĄ JEST SUPER!!!!
Zapraszam na rozdział 9!
OdpowiedzUsuńTatuaż z Motylkiem
Pozdrawiam!
Jak zwykle rozdział genialny a ta Iwona to jakaś baba
OdpowiedzUsuń