Rozdział Szesnasty
Następnego dnia
Monika
Dzisiaj przyjeżdża Magda. Cieszę się bo chciałabym się z nią znowu spotkać, jest naprawdę świetną osobą.
Ubrana w krótkie dżinsowe spodenki i białą, obcisłą bluzkę na krótki rękaw zeszłam na śniadanie. Była godzina 9:30, a Marcin właśnie wrócił z biegania ponieważ słychać szum wody w łazience.
-Dzień dobry- powiedziałam z uśmiechem wchodząc do kuchni. Mama Marcina właśnie stawiała ostatni półmisek z warzywami na stół, ubrana w luźną granatową sukienkę. Włosy miała spięte w koka.
-Och, dzień dobry Monisiu-''Monisiu'', jak ja tego nie znoszę, ale przecież jej tego nie powiem.
-Cześć mamo, cześć kochanie- Marcin wszedł do kuchni w samym ręczniku zwisającym luźno na jego biodrach. Mokre włosy i krople wody wolno spływające po jego nagim torsie dopełniały całość obrazu...nawet nie wiem czego, ale wiem że zrobiło mi się gorąco.
-Cześć synku. Ubierz się i przyjdź zjeść.
-Okej.-Marcin musiał zauważyć że się w niego wpatruję bo puścił mi oczko na co się zarumieniłam.
Parę godzin później przyjechała Magda wraz ze swoim synkiem. Jak zwykle wyglądała świetnie: czarna, zwiewna sukienka na ramiączka, czarne baleriny, dżinsowa kurtka i duża torba również dżinsowa. Włosy związane w warkocza, delikatny makijaż, lśniący uśmiech na twarzy. Jej synek natomiast to mały, pięcioletni, słodki blondynek o zielonych oczach, które ciekawie spoglądają na świat. Jest przeuroczy. Od razu porwał mnie do zabawy.
Po godzinie rzucania sobie piłki, grania w gry i zabawy w chowanego Leoś usnął, a ja , Marcin i Magda mogliśmy pójść na spacer. Podczas drogi do lasku nad staw trochę porozmawiałam z siostrą mojego chłopaka. Okazało się że jest fotografem, mieszka w Warszawie z synkiem i jest po rozwodzie ( to ostatnie wiedziałam bo Marcin mi kiedyś mówił ). Magda nawet teraz wzięła swój aparat, twierdząc że tu w Bielsku jej zdjęcia wychodzą najlepiej.
-Ale tu pięknie-powiedziałam zachwycona. Miejsce jest naprawdę śliczne: przydługa trawa, polne kwiaty, dookoła drzewa, a pośrodku tego wszystkiego mały stawik z mostkiem nad nim. Natychmiast podeszłam i weszłam na drewniany łuk, a za mną Marcin. Oparłam się o barierkę i poczułam że brunet robi to samo tylko stając za mną i oplatając ramionami. Odchyliłam głowę i położyłam na jego piersi, on złapał moją rękę. Poczułam się naprawdę wspaniale.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha.- Najmocniej na świecie.- przytulił mnie do siebie ciaśniej.
-Ja ciebie też kochanie.-odpowiedziałam i odwracając głowę wpiłam się w jego wargi. Matko, aż tchu mi zabrakło. Marcin odwrócił mnie do siebie całkowicie i jeszcze mocniej przyciągnął. W tym momencie cały świat przestał istnieć. Byłam tylko ja i on. W końcu oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w stronę Magdy, która właśnie w tym samym momencie zrobiła nam zdjęcie ( od aut.: ale mi się zrymowało;) ).
-Ej!- krzyknęłam śmiejąc się-ona tylko uśmiechnęła się do nas szeroko.
-Mam ich więcej. Jesteście naprawdę kochającą się parą. Za takie zdjęcia chyba dostanę awans- puściła do nas oczko.
Wieczorem Marcin zaprosił mnie na kolacje. Założyłam czarną, plisowaną spódniczkę do kolan i białą bokserkę, a na to czarny sweterek do połowy pleców na krótki rękaw. Włosy zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam ciut mocniejszy makijaż niż zwykle. W czarnych szpilkach i czarną kopertówką zeszłam po schodach na dół gdzie czekał na mnie Marcin w białej koszuli z podciągniętymi rękawami do łokci i czarnych eleganckich spodniach.
-Pięknie razem wyglądacie- powiedziała do nas mama bruneta. Wyszliśmy z domu gdzie w ogrodzie siedziała Magda robiąc zdjęcia placykowi zabaw dla Leosia. Gdy nas ujrzała uśmiechnęła się szeroko i zwróciła obiektyw w naszą stronę. Pocałowałam Marcina do zdjęcia w policzek na co się zaśmiał.
- Dobrej zabawy- powiedziała do nas kiedy wsiadaliśmy do samochodu.
-Dziękujemy- odpowiedziałam jej i posłałam w jej stronę uśmiech nim odjechaliśmy.
Hej! Nie wierzę że to już szesnasty rozdział!
Policzyłam wszystko i wyszło że do końca jeszcze dziewięć rozdziałów.
Mam nadzieję że rozdział się Wam podoba i przeczytacie następny, który będzie albo w weekend albo po weekendzie.
Pozdr. Mari:)))
Parę godzin później przyjechała Magda wraz ze swoim synkiem. Jak zwykle wyglądała świetnie: czarna, zwiewna sukienka na ramiączka, czarne baleriny, dżinsowa kurtka i duża torba również dżinsowa. Włosy związane w warkocza, delikatny makijaż, lśniący uśmiech na twarzy. Jej synek natomiast to mały, pięcioletni, słodki blondynek o zielonych oczach, które ciekawie spoglądają na świat. Jest przeuroczy. Od razu porwał mnie do zabawy.
Po godzinie rzucania sobie piłki, grania w gry i zabawy w chowanego Leoś usnął, a ja , Marcin i Magda mogliśmy pójść na spacer. Podczas drogi do lasku nad staw trochę porozmawiałam z siostrą mojego chłopaka. Okazało się że jest fotografem, mieszka w Warszawie z synkiem i jest po rozwodzie ( to ostatnie wiedziałam bo Marcin mi kiedyś mówił ). Magda nawet teraz wzięła swój aparat, twierdząc że tu w Bielsku jej zdjęcia wychodzą najlepiej.
-Ale tu pięknie-powiedziałam zachwycona. Miejsce jest naprawdę śliczne: przydługa trawa, polne kwiaty, dookoła drzewa, a pośrodku tego wszystkiego mały stawik z mostkiem nad nim. Natychmiast podeszłam i weszłam na drewniany łuk, a za mną Marcin. Oparłam się o barierkę i poczułam że brunet robi to samo tylko stając za mną i oplatając ramionami. Odchyliłam głowę i położyłam na jego piersi, on złapał moją rękę. Poczułam się naprawdę wspaniale.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha.- Najmocniej na świecie.- przytulił mnie do siebie ciaśniej.
-Ja ciebie też kochanie.-odpowiedziałam i odwracając głowę wpiłam się w jego wargi. Matko, aż tchu mi zabrakło. Marcin odwrócił mnie do siebie całkowicie i jeszcze mocniej przyciągnął. W tym momencie cały świat przestał istnieć. Byłam tylko ja i on. W końcu oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w stronę Magdy, która właśnie w tym samym momencie zrobiła nam zdjęcie ( od aut.: ale mi się zrymowało;) ).
-Ej!- krzyknęłam śmiejąc się-ona tylko uśmiechnęła się do nas szeroko.
-Mam ich więcej. Jesteście naprawdę kochającą się parą. Za takie zdjęcia chyba dostanę awans- puściła do nas oczko.
Wieczorem Marcin zaprosił mnie na kolacje. Założyłam czarną, plisowaną spódniczkę do kolan i białą bokserkę, a na to czarny sweterek do połowy pleców na krótki rękaw. Włosy zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam ciut mocniejszy makijaż niż zwykle. W czarnych szpilkach i czarną kopertówką zeszłam po schodach na dół gdzie czekał na mnie Marcin w białej koszuli z podciągniętymi rękawami do łokci i czarnych eleganckich spodniach.
-Pięknie razem wyglądacie- powiedziała do nas mama bruneta. Wyszliśmy z domu gdzie w ogrodzie siedziała Magda robiąc zdjęcia placykowi zabaw dla Leosia. Gdy nas ujrzała uśmiechnęła się szeroko i zwróciła obiektyw w naszą stronę. Pocałowałam Marcina do zdjęcia w policzek na co się zaśmiał.
- Dobrej zabawy- powiedziała do nas kiedy wsiadaliśmy do samochodu.
-Dziękujemy- odpowiedziałam jej i posłałam w jej stronę uśmiech nim odjechaliśmy.
Hej! Nie wierzę że to już szesnasty rozdział!
Policzyłam wszystko i wyszło że do końca jeszcze dziewięć rozdziałów.
Mam nadzieję że rozdział się Wam podoba i przeczytacie następny, który będzie albo w weekend albo po weekendzie.
Pozdr. Mari:)))
PS. Dziękuję za 1485 wyś.!!! Nie wierzę że ta liczba tak szybko rośnie! Nie dawno było 1385!!! Dziękuję również za 56 komentarzy i pamiętajcie że 1 kom= następny rozdział:)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCudowny rozdzial a monika i marcin sa tacy uroczy:-D
OdpowiedzUsuń;-D ;-D
OdpowiedzUsuńznalazłam blog i od razu zaczęłam czytać :)
OdpowiedzUsuńwszystko fajne i lekkie, więc przyjemnie się czyta
słodka parka, czekam na ich dalsze losy!
N
super rozdział!!! Potwierdzam Monika i Marcin są bardzo uroczy!! Czekam na następny!!;-]
OdpowiedzUsuń