Rozdział Pierwszy
MonikaWłaśnie skończyłam ostatnie zajęcia i szłam do swojego pokoju w akademiku. Kasia powinna być już w pracy . Dorabiała sobie w kawiarni. Ja za jakieś dwie godziny miałam pojechać do klubu w którym pracuję od początku studiów.
Wyszłam na korytarz kierując się do toalety. Kiedy myłam już ręce usłyszałam dziesięć krótkich dzwonków. Sięgnęłam w głąb mojej pamięci zastanawiając się co to może oznaczać.
- O mój Boże! -krzyknęłam przerażona.
- Pożar!!! Wszyscy na zewnątrz!!! - usłyszałam krzyk jakiegoś chłopaka. . Rzuciłam się do drzwi i wybiegłam na korytarz. W tym momencie uderzyła we mnie fala dymu. Zaczęłam się krztusić, oczy mi łzawiły, palił mnie przełyk. Próbowałam dojść do schodów, ale nie dałam rady. Przewróciłam się i otoczyła mnie ciemność.
Marcin
" Jak ja nie znoszę mojej pracy" - pomyślałem gdy znowu kazali mi sprzątać w wozie. Gdy dostałem pracę w straży myślałem że spełniają się moje największe marzenia. Niestety rzeczywistość okazała się być okrutna. To najgorsza praca ze wszystkich prac jakie istnieją. Niedość że prawie codziennie narażam własne życie aby ratować innych to jeszcze tak mi tu dowalają. Tylko Piotrek jeszcze jakoś mnie toleruje.
Nagle dało się słyszeć dzwonek. ''Znowu musimy jechać''- pomyślałem
- Tak. Zaraz będziemy- powiedział Piotrek poczym krzyknął:
- Chłopaki! Zbieramy się! Pożar w akademiku!-
Szybko założyłem kurtkę strażacką, kask i już jechaliśmy. Na miejsce dotarliśmy po około 5 minytach ( akademik jest tylko 7 ulic od nas) i od razu zabraliśmy się do roboty. Ja jak zwykle zacząłem pytać się czy jest ktoś w środku. Okazało się że w budynku zostały 3 osoby. Razem ze mną wszedł Piotrek, Kuba i Kacper. Ja skierowałem się na drugie piętro. Jak zwykle serce waliło mi niemiłosiernie szybko i głośno. Rozejrzałem się wokoło i zobaczyłem dziewczynę leżącą pod drzwiami do toalety. Podbiegłem do niej sprawdziłem czy jest cała i wziołem ją na ręce. Schodząc po schodach zobaczyłem jak Piotrek i Kuba niosą jakiegoś chłopaka. W końcu wydostaliśmy się na zewnątrz. Na dworze czekała już na nas karetka przy której stał Kacper, a lekaż badał dziewczynę leżącą na noszach. Położyłem dziewczynę którą wyniosłem z akademika i położyłem na noszach obok. Wtedy mogłem się jej lepiej przyjżeć. Miała długie blond włosy, szczupła, dość wysoka, twarz miała lekko szarawą- to na pewno od dymu- była śliczna. Nagle zaczęła kaszleć i nabierać haustami powietrza. Jej spojrzenie skrzyżowało się z moim. Oczy miała błękitne, lekko szarawe. W tym samym momencie podeszła do niej ratowniczka i się nią zajęła. A ja stałem jak zahipnotyzowany. Ocucił mnie Paweł szturchając łokciem w bok. Nawet nie zauważyłem kiedy chłopaki ugasili pożar.
- Chodź. Wracamy już- powiedział Paweł po czym zaczął kierowć się w stronę wozu. Ja zrobiłem tak samo.
Monika
Nie wiem co się dzieje, co sie stało. Pamiętam tylko piękne oczy strażaka, który jak się póżniej dowiedziałam mnie uratował. Teraz leżę na łóżku w naszym nowym pokoju. Całe drugie pietro na którym poprzednio mieszkałyśmy jest do odnowienia. Dostałyśmy pokój na piętrze trzecim. Wciąż czuć tu zapach dymu. Ratowniczka kazała mi odpoczywać. Straciłam przytomność bo nawdychałam się za dużo dymu. Za jakąś godzinę powinnam wyjść do pracy. Postanowiłam że poleżę jeszcze trochę, a potem się wykąpię, przebiorę i pójdę do pracy.Na razie nie dzwoniłam do Kasi bo na pewno od razu by tu przyjechała i nie pozwoliłaby mi pójść do klubu. A przecież muszę pracować bo za dwa miesiące kończę studia i potrzebuję kasy żeby kupić mieszkanie. Oczywiście rodzice zawsze mi pożyczą jeśli będzie taka potrzeba. Właśnie! Mama! Dawno do niej nie dzwoniłam, a obiecałam że zadzwonię. Od razu wykręciłam numer i po kilku sygnałach dało się słysześ głos mojej rodzicielki:
-Cześć kochanie! Co tam u Ciebie? Wszystko dobrze?
- Hej mamo! Tak wszystko okey.
-Na pewno? Masz jakiś dziwny głos.- W jej głosie wyczułam troskę.
-Tak. Niestety tak. Był pożar w akademiku. Byłam akurat w toalecie. Gdy z niej wyszłam od razu otoczyła mnie masa dymu i straciłam przytomność. Strażak znalazł mnie i wyniósł.- Powiedziałam na jednym oddechu bojąc się jej reakcji.
- O mój Boże! Nic Ci nie jest?- Zapytała przerażona.
- Nie mamo. Nic mi nie jest. Straiłam przytomność bo nawdychałam się dymu. Lekarz kazał mi odpocząć, więc położyłam się i odpoczywam, ale za chwilę pójdę pod prysznic i lecę do pracy.
- Nie sądzę abys powinna iśc do pracy, ale dobrze zrobisz jak zechcesz. Dobrze że nic Ci nie jest. A teraz przykro mi, ale muszę kończyć i wracać do pracy. Trzymaj się i dzwoń częściej.
- Dobrze. Zadzwonię pojutrze. Kocham Cię. Pa
- No, ja Ciebie też kocham . Pa pa- I się rozłączyła, a ja wzięłam czyste ubrania i poszłam pod prysznic zmyć z siebie brud i stres całego dnia.
'' Czas zacząć pracowitą noc''- pomyślałam wchodząc do klubu. Nikogo w nim jeszcze nie było oprócz obsługi oczywiście. Poszłam do szatni się przebrać, poczym wyszam i zaczęłam czyścić stoły. Zaczęli sie schodzić pierwsi goście, jak zwykle młodzież. czasami trafiał się ktoś w moim wieku lub starszy. Weszłam za bar na moje stanowisko.
Po dwóch godzinach byłam już nieźle zmęczona. oparłam się o ladę i pochyliłam głowę w dół.
- Poproszę wódkę z sokiem -usłyszałam jakiś męski głos. Nie patrząc nawet kto do mnie mówi odwróciłam się by nalać alkochol i sok. Gdy się odwróciłam napotkałam spojrzenie zielonych tęczówek, które patrzyły na mnie ze zdziwieniem. Nie mogłam w to uwierzyć! To tamten strażak, który wyciągnął mnie z pożaru!
-To ty -zdołałam tylko wykrztusić.
Rozdział Pierwszy już wstawiony! Myślałam że będzie w okolicach weekendu, a tu proszę!
Bardzo proszę o komentarze, ponieważ naprawdę zależy mi na waszej opinii.
Dozobaczenia ☺
Mari
Rozdział fajny chociaż brakuje mi troche opisów. Staraj się bardziej rozwijać opisy nie tylko uczuć dziewczyny czy chłopaka, ale też wyglądu pomieszczenia czy okolicy. Błędów jest troszkę, ale to normalne ja też je mam. Historia sama w sobie zapowiada się ciekawa i czekam na następny aby dowiedzieć się co będzie z tą parką. Mam nadzieje, że szybko będzie kolejny *.-
OdpowiedzUsuńBuziaki i weny dużo życzę:* :)
Dziękuję. Cieszę się że Ci się podoba. Za rady również dziękuję, postaram się do nich stosować. Następny rozdział w weekend. Do zobaczenia:)))
Usuń