sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział Drugi

                                   Rozdział Drugi



Marcin


Po skończonej pracy udałem się do domu. Mieszkam na ulicy Kazimierza Wielkiego 10. Mieszkanie jest bardzo małe, odkupiłe je od jakieś staruszki, której wnuczka przeprowadziła się do innego miasta  i zabrała babcię ze sobą. Po wejściu do domu poszedłem do łazienki wziąć prysznic. łazienka była cała wykafelkowana, w różnych odcieniach niebieskiego, tylko grzejnik, umywalka, mała szafeczka i pralka były białe. Po wzięciu prysznica poszedłem do sypialni po czyste ubranie. Sypialnia tak jak salon ściany  miała kremowe. Z szafy stojącej na przeciwko łóżka wyjąłem dżinsy i koszulę w czerwoną kratę. Zamierzałem odreagować dzisiajszy stres i pójść do klubu. Nie jestem typem imprezowicza, ale od czasu do czasu lubię wyjść gdzieś i się zabawić. Szybko zrobiłem sobie kanapki i kawę, a po zjedzeniu ułożyłem sobie jeszcze włosy przy pomocy żelu i wyszedłem z mieszkania. Dwie ulice od mojego bloku jest postój taksówek, więc się tam udałem. Po chwili jechałem do klubu. wybiła 20:00 gdy dotarłem do drzwi lokalu. Już słyszałem muzykę dudniącą w uszach. Gdy wszedłem od razu skierowałem się do baru by napić się czegoś mocniejszego. gdy usiadłem zobaczyłem dziewczynę po drugiej stronie baru, która wydała mi się dziwnie podobna do pięknej blondynki z pożaru.
- Poproszę wódkę z sokiem- powiedziałem zaciekawiony czy to ta sama dziewczyna. Ona nawet na mnie nie patrząc odwróciła się zaczęła nalewać to o co ją poprosiłem. Gdy znów się odwróciła ujrzałem twarz zaskoczoną twarz dziewczyny o której myślałem cały dzień!
- To ty- wykrztusiła po krótkiej chwili patrzenia w moje oczy.
- Tak, ja. - odpowiedzaiłem szczęśliwy, ponieważ mnie poznała.
- Ja... chciałabym Ci podziękować, uratowałeś mi życie. Powiedz, jak mam Ci się odwdzięczyć?- zamurowało mnie. Piękna dziwczyna, o której myślałem cały dzień pyta się jak może mi się odwdzięczyć.' Oj kotku, wiem co będzie doskonałą rekompęsatą''- pomyślałem, ale przecież jej tego noe powiem. Nie wygląda na taką. zamiast tego po prostu powiedziałem:
-Jako Twój bohater chyba mam prawo wiedzieć jak się nazywasz, co?
- Monika Sawicka.- odpowiedziała spokojnie. Monika... piękne imię.
- A ty? Jak się nazywasz?- spytała po chwili. A mi jakby zabrakło języka w gębie. Pyta się jak mam na imię, czyli się mną interesuje.'Matko! Marcin! tak dawno nie miałeś dziewczyny że już świrujesz'- wyrzucałem sobie w myślach moje dziecinne zachowanie.
- Marcin Magurski.
- Marcin, moje ulubione męskie imię. - powidziała lekko się śmiejąc, a mi serce prawie wyskoczyło z
piersi na ten cudowny dżwięk.
- Pijesz czy może mam podać coś innego- zapytała z uśmiechem wskazując na szklankę. Jezu, kompletnie o tym zapomniałem. Natychmiast wypiłem całą szklankę na raz.
- Jeszcze raz to samo poproszę- powiedziałem. Monika od razu się odwróciła i zaczęła przygotowywać napój, gdy ja obserwowałem ją. Była nie zawysoka, szczupła, wysportowana. Miała na sobie czarną, odcisłą koszulkę na ramiaczkach, dzięki czemu widziałem jej niezaduże mięśnie. Dalej była krótka spódniczka odsłaniająca piękne nogi, i szpilki na stopach przez co jeszcze bardziej mi się podobała. Gdy się odwróciła nie mogłem się powstrzymać i powiedziałem:
- Jesteś piekna.- od razu się zarumieniła i szepnęła tak że odczytałem to tylko z ruchu jej warg.
- Dziękuję.
- O której kończysz?
- O 2:00.
- Czy mogę na Ciebie zaczekać, a potem Cię odprowadzić?- spytałem pełen obaw że odmówi, ale ona tylko lekko się uśmiechnęła i pokiwała głową po czym wróciła do pracy. A ja spokojnie wypiłem zawartość szklanki i dalej ją obserwowałem.


Monika

Nie wierzę. to naprawdę on! Czeka na mnie aż skończę pracę najprzystojniejszy chłopak, przepraszam, mężczyzna chodzący po tej ziemi! Lepiej być nie może. Cały czas czuję na sobie to bystre spojrzenie przepięknych zielonych tęczówek. Patrzę na zegarek, jeszcze tylko 3 godziny. Spogłądam  wstronę Marcina i widzę jak wstaje ze swojego miejsca i idzie w stronę parkietu uprzednio spoglądając na mnie i... puszczając mi oczko! No nie wierzę. Patrzę jak zahipnotyzowana jak świetnie porusza się wrytm muzyki i nagle pragnę być tą dziewwczyną, która podchodzi do niego i zaczyna z nim tańczyć, lecz on odchodzi w tłum wyrażnie nie zainteresowany. Wracam do pracy.


Trzy godziny później

Wreszcie koniec! Wybiła 2:00 i Marcin uśmiecha się do mnie. Szybko lecę do szatni przebrać się. Razem wychodzimy z klubu.
- Zamawiamy taksówkę, jedziemy autobusem czy na piechotę?- zapytał Marcin.
-Możemy się przejść, akademik jest jakiegoś 20 minut drogi stąd.- odpowiedziałam.
-Ach, już weekend. Jutro żadnych zajęć- powiedziałam z uśmiechem. Na prawdę się cieszyłam że to już sobota, chciałam trochę odpocząć.
- No tak studia ma się od poniedziałku do piątku. Ja pracuję cały tydzień od 6:00 do 18:00. - powiedział ze smutkiem i nagle zrobiło mi się go żal. Zakładam że mieszkał sam, pracował od rana do wieczora, codziennie narażał własne życie, chociażby dla takiej dziweczyny jak ja.
-Współczuję Ci- powiedziałam szczerze.
-Nie musisz. Chociaż fajnie by było gdyby jeszcze po tym całym dniu pracy czekała na ciebie kochająca dziewczyna- mruknął wydawaloby się że z cierpieniem. Nie wiem co we mnie wstąpiło w tamtej chwili, ale zapytałam
-Dasz mi swój numer? Moglibysmy się kiedyś umówić na kolacjęna przykład.- spytałam sama nie wiedząc dlaczego to zrobiłam, ale chciałam by się zgodził, chciałam poznać go lepiej. Bez zbędnych słów dał mi swóoj telefon abym wpisała numer, na co ja dałam mu swój.
- Zadzwonię jakoś dzisiaj wieczorem to się umówimy może na niedzielę co ?- zapytał a ja w duchu skakałam z radości.
- Tak, pewnie. Niedziela jest super.- Nawet nie zauwałyłam kiedy dotarlismy do akademiku.
- No, to do usłyszenia- powiedziałam stajac tyłem do drzwi wejściowych
-Tak, do usłyszenia- uśmiechnął się po czym niespodziewanie pochylił się i pocałował mnie w policzek. Od razu się zarumieniłam, jednocześnie byłam przeszczęśliwa, sam nie wiedziałam dlaczego.
-Idź. Juz pózno- ponaglił mnie poczym jeszcze raz spojrzał mi w oczy, puścił oczko i odszedł na przystanek autobusowy, a ja w podskokach pobiegłam do swojego pokoju w akademiku. Nie mogłam doczekać sie niedzieli.








Hej! Bardzo przepraszam że rozdział dopiero dzisiaj. Miał być tydzień temu, ale jakos nie miałam czasu si eza niego zabrać. Mam nadzieję że siępodoba i bardzo prosiłabym o komentarze. Nie wiem kiady nastepny, nie chcę obiecywać bo potem znowu może coś nie wyjść.
Pozdrawiam
Mari:)))

6 komentarzy:

  1. Rozdział fajny chociaż jest troche literówek. Sama także ja mam wiec nie oceniam, ale niektóre aż rażą w oczy. No ale nie narzekam. Zapowiada się ciekawie i czekam na nowy rozdział, w którym mam nadzieję że poznają się bliżej i zobaczymy co z tego wyniknie :)
    Ps. Jeżeli chcesz dłuższe mieć rozdziały to pisz więcej opisów to pomaga szczególnie czytelnikowi i sprawia że lepiej możemy sobie wyobrazić daną sytuacje :*
    Buziaki i dużo weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz. Bardzo fajny rozdział!!!! Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziékuję bardzo:)Miło mi że się Ci podoba. Nad następnym już pracuję, a że mamy teraz wolne dni to pewnie jutro już będzie nowy rozdział:)

      Usuń
  3. Ajajaj... nadrabiam zaległości :p Rozdział świetny, ciekawa jestem dalszych losów bohaterów. Może pojawią się jacyś nowi ? Ale trzymam kciuki, oby wena przyszła na ogromną skale! Ja mogę tylko czekać niecierpliwie na kolejną część ;)
    Ps.1 a i jeszcze jedno, Marcina dobrałaś, uwielbiam Go ! ;)

    Ps.2 U mnie na blogu chwilowy zastój jak widać.Ale to kwestia czasu, wielkimi krokami zbliża się weekend majowy, długi przede wszystkim !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje komentarze dają mi mocnego kopa;) Miło mi czytać takie komentarze, zwłaszcza że to mój pierwszy blog. Ja też bardzo lubię Mikołaja Roznerskiego:) A co do twojego bloga to Cię rozumiem, nie przejmuj się,czasem trzeba sobie wszystko w głowie poukładać i dopiero zacząc pisać. Ja poczekam na nowy rozdział bo szczerze mówiąc spodobało mi się Twoje opowiadanie i jestem ciekawa jak todalej będzie:)
      Pozdrawiam
      Mari:)))

      Usuń
  4. Mamma mia! Ciekawe kiedy będzie pierwszy pocałunek ;*
    Nadrabiam zaległości. Rzecywiście jest kilka rażących literówek, ale nawet mi się to zdarza jak piszę szybko lub gdy nie patrzę na klawiaturę. U mnie na blogu (( na którego zresztą bardzo chętnie zapraszam ; homiesloverszayn.blogspot.com )) potrafię przez pomyłkę napisać kompletnie inne słowo innego znaczenia! ;)
    Rozdział cudo. Pozdro. ^^
    RecklessBehavior <3

    OdpowiedzUsuń