czwartek, 21 kwietnia 2016

Rozdział Trzeci

                                Rozdział Trzeci


Monika

-Monia...Monia...Monika...wstawaj...-jakiś głos wkradł się do mojej podświadomości wyrywając z miłego otępienia.
-Monika wstawaj! Już 18:00, a ztego co wiem to na 19:00 umówiłaś się z Marcinem!- To zdecydowanie był głos rozdrażnionej Kasi. Ale co? Co Ona mówi? Marcin? Jaki do cholery Marcin?! ... A! Wiem! to ten strażak! O mój Boże! 18:00!!!
-Co! Już osiemnasta? Dlaczego mnie nie obudziłaś wcześniej?!- zerwałam się na na równe nogi i w tamtej chwili poczułam uciążliwy ból w plecach i karku.'' Musiałam zasnąć przy pisaniu pracy magisterskiej''-pomyślałam. Tak... moja praca msgisterska to jakis horror! Zostały mi dwa tygodnie do oddania,  a nie mam nawet połowy! Muszę się wziąć do pracy. Ale najpierw spotkanie z Marcinem. Zadzwonił tak jak obiecał, wczoraj wieczorem i umówilismy się na dzisiaj o 19;00. Miał po mnie przyjechać i zabrać do jakiś restauracji czy pizzeri na kolację. Kiedy tylko uzmysłowiłam sobie że wciąż stoję na środku pokoju przy stoliku, a Kasia patrzy na mnie z wyczekiwaniem w oczach, natychmiast porwałam z szafy ręcznik, szlafrok oraz mydło i szampon i popędziłam do łazienki. Po niespełna 10 minutach wrociłam do pokoju w szlafroku i turbanie na głowie. Kasia od razu sie mną zajęła. Na początek paznokcie: zmyła mój już stary niebieski lakier, którym malowałam sobie paznokcie przed misiącem, więc nie wyglądało to najlepiej, przypiłowała i pomalowała odżywką. Następnie całą twarz wysmarowała fluoidem, korektor został nałożony pod oczy, puder, trochę brązu, trochę różu, srebrny i niebieski cień na powieki, tusz do rzęs i delikatna rózowa szminka. Uwolniła włosy z turbanu, rozczesała, wysuszyła,podkręciła lokówką, spięła z tyłu spinką i jeszcze trochę powygładzała to znów przeczesywała palcami. Jeżeli chodzi o ubiór to miałam na sobie plisowaną, niebieską spódniczkę do kolan, cienkie cieliste rajstopy, białą bluzkę na krótki rękaw, różowy sweterek, dżinsową kurtkę i kremowe buty na koturnie z odkrytymi palcami i paseczkami. Muszę przyznać że wyglądałam pięknie. Do tego kremowa torebeczka na długim pasku, perfumy i mogłam wychodzić.
-Dziękuje- powiedziałam do przyjaciółki całując ją w policzek. Byłam jej naprawdę wdzięczna.
-Nie ma za co. No, idź już bo chyba własnie podjechał.- powiedziała wyglądając przez okno. Wtym samym czasie  zadzwonił do mnie nie kto inny jak Marcin.
-Halo? Już schodzę.- powiedziałam do telefonu.
-Dobrej zabawy- powiedziała Kasia zamykając drzwi,a ja popędziłam na dół, na zewnątrz, gdzie przy czarnym fordzie czekał uśmiechnięty Marcin. Wyglądał bosko. Zapowiadał się cudowny wieczór!


Marcin

Gdy tylko skończyłem pracę natychmiast pognałem do domu. Miałem tylko godzinę do spotkania z Moniką, więc zaraz po wejściu do mieszkania wykąpałem się i przebrałem. Założyłem lekkie, nowe dżinsy, białą koszulę na krótki rękaw, sweter w czarno-białe paski i czarne buty od garnituru. Poperfumowałem się, ułożyłem włosy, założyłem czrną, letnią kurtę do której kieszeni włożyłem portfel, telefon i kluczyki od auta i wyszedłem z domu. Na miejsce dotarłem po niecałych 10 minutach. Gdy po dłuższej chwili Monika nie przychodziła, postanowiłem do niej zadzwonić. Wyszedłem z auta, wyciągnąłem telefon i pochwili powiedziałem do telefonu że czekam przed drzwiami akademika. Już po paru sekundach Monika podeszła do mnie i na powitanie pocałowała mnie lekko w policzek, na co odpowiedziałem tym samym. Wyglądała przepięknie:włosy spięte miała z tyłu, delikatny makijarz, paznokcie pamalowane tylko pewnie jakąś odżywką- wyglądały zdrowo, do tego niebieską spódniczkę ukazującą djej długie i szczupłe nogi, białą bluzkę i na to kurtkę oraz kremowe buty na koturnie ( wiem bo moja siostra często w takich chodzi ), które dodały jej paru centymetrów.
-Hej, ślicznie wyglądasz- powiedziałem, na co lekko się uśmiechnęła i zarumieniła. To było takie słodkie.
- Cześć- odpowiedziała- To masz pomysł gdzie pójdziemy?- zapytała, na co się uśmiechnąłem.
- Myślałem o yej nowej pizzeri na przeciwko galerii handlowej.
- Słyszałam że jest świetna, ale nigdy tam nie byłam,chociaż bardzo chciałam. A poza tym mam ochotę na pizzę.-powiedziała z uśmiechem i bezceremonialnie wsiadła do mojego auta. Ta dziewczyna zaczynała mi się coraz  bardziej podobać. W samochodzie nie rozmawialiśmy za dużo prócz uwag o piosence, której jak się później dowiedzieliśmy oboje nie cierpieliśmy.
Pizzeria z wyglądu była bardzo przytulna. Sciany były w kremowo-czerwone pasy, stoliki kwadratowe, oraz dwie czerwone kanapy przy ladzie, która znajdowała się na przeciwko wejścia.Usiadliśmy  w samym końcu restauracji, aby móc w spokoju porozmawiać. Zamówiliśmy małą pizzę pepperoni, sałatkę na spółe, lampkę wina dla Moniki, a dla mnie wodę ponieważ prowadzę.
- No...więc może ja zadam pytanie, ty odpowiesz, potem Ty zadasz i ja odpowiem?- zapytałem Moniki i puściłem jej moje tradycyjne oczko.
- Dobra. Pytaj.- zachęciła uśmiechem.
- Hmmm... no to może z jakiego miasta pochodzisz?
- Z Wrocławia, ale zawsze chciałam studiować w Płocku, zamieszkać tu, założyć rodzinę.- odpowiedziała zamyślona patrząc się w świecę.- Teraz ja. Masz rodzeństwo?-zapytała z ciekawością w oczach
- Tak, mam siostrę.Magda ma 32 lata, jest po rozwodzie, ma pięcioletniego syna, Leosia.
-Leoś...jak słodko....
- Tak, jest uroczy. No dobra, moja kolej. Czy jesteś lub byłaś w związku?- nie mogłem się powstrzymać przed zadaniem tego pytania.
- Nie, nie jestem w związku. Miałam chłopaka w 2 liceum, ale był starszy o dwa lata, wyjechał na studia za granicę, a ja stwierdziłam że nie ma sensu tego ciągnąć i zerwałam z nim. A szkoda, fajny był.- powiedziała ze smutkiem w oczach. Ciekawe czy tęskniła za nim czy za tamtymi chwilami gdy czuła się kochana, gdy wiedziała że komuś na niej zależy.
-Od zawsze chciałeś zostać strażakiem?- zapytała nie spodziewanie, ale w tamtej chwili przyszedł kelner niosąc nasze napoje i sałatkę więc nie odpowiedziałem od razu. Co ja mam jej powiedzieć? Że w prazy traktują mnie jak śmiecia?
- Wiesz... zawsze lubiłem oglądać filmy o strażakach, czy jakieś seriale. Podobała mi się ta ich pewność że robią coś słusznego, że wiedzą że robią dobrze, że nie boją się wejść do budynku pełnego ognia, aby uratować czyjeś życie. Nie od razu zrozumiałem że chciałbym pomagać w ten sposób innym ludziom, ale spodobała mi się ta ich sława, to że tacy strażacy są potrzebni wszędzie gdzie tylko ktoś zamieszka.- powiedziałem dając się ponieść emocjom. Przed nikim prócz najbliższej rodziny się jeszcze tak nieotworzyłem,ale czułem że Monice mogę powiedzieć, że ona nie będzie mnie oceniać. Po chwili milczenia jakazapadła przyniesiono nasza pizzę. Sałatka była zjedzona. Najpierw Monika zjadła tyle ile chciała, a potem dała mi talerz abym dokończył. W ciszy zjedliśmy całą pizzę ale nie była to cisza niezręczna, wręcz przeciwnie. Czułem jakbyśmy ze sobą rozmawiali, tylko nie używając słów. To było dziwne, przynikim się tak nieczułem. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 21.
- Nie zadałeś pytania- przypomniała Monika
- Tak. Na którym jesteś roku?
- Ostatnim. Mam 2 tygodnie na oddanie pracy magisterskiej, a potem chciałabym pracować w przedszkolu, najchętniej mieć własne przedszkole.
- Super. To dobrze że masz jakiś pomysł, plany. Zwłaszcza ambitne- stwierdziłem posyłając jej uśmiech.
- Dziękuję. Wiesz co późno już,a Ty musisz jutro wcześnie wstać do pracy. Nie chcę żebyś się prze ze mnie spóźnił.- powiedziała, a ja poczułem jak serce zaczyna mi szybciej bić na myśl o tym że się o mnie martwi. Ale miała rację. Dowódca nie byłby zadowolony gdybym się znowu spóźnił. Ostatnim razem dostałem ochrzan za spóźnienie po tamtej nocy kiedy czekałem na Monikę aż skończy pracę. Wyszlismy z pizzeri, ja wcześniej zapłaciwszy i wsiedliśmy do samochodu.
-Musimy to kiedyś powtórzyć- powiedziała Monika wysiadając z auta prze akademikiem
-Musimy- odpowiedziałem. Cmoknęliśmy się w policzki i ja odjechałem do domu, oczywiście po tym jak zobaczyłem że Monika weszła do domu studenta. Odjechałem szczęśliwy jak nigdy. To był zdecydowanie jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu.



Hej! Rozdział tak późno, ale już chciałam go dodać żeby nie czekać dłużej. Mam nadzieję że nie taki zły, bo pisany na szybko. Następny mam nadzieję że niedługo, może już w weekend.
Pozdrawiam i do nastepnego:)
Mari

1 komentarz:

  1. Supi rozdział! Nie rozumiem tylko czy w końcu miała różowy sweterek czy jeansową kurtkę? Zresztą, nie zwróciłam na to specjalnie uwagi.
    Czytam nexta!
    RecklessBehavior

    OdpowiedzUsuń