Rozdział Dwunasty
Monika
- Co?- siostra Marcina? Czego ona ode mnie chce?
-Spokojnie, Marcin mnie na ciebie nie nasłał ani nic z tych rzeczy. Przyjechałam do Wrocławia razem ze swoim synkiem na wakacje do jego ojca. Zapisałam się na fitness i po prostu rozpoznałam cię ze zdjęć, które Marcin mi przysłał.
-Marcin przysłał ci moje zdjęcia?- zapytałam zdziwiona.
-Tak. Przysłał ze trzy: jedno jak czytasz książkę i dwa jak śpisz.-jak śpię?
-Posłuchaj, wiem że macie kryzys, Marcin mi o wszystkim opowiedział, chcę pomóc.
-Ale ja nie chcę żadnej pomocy- odparłam zaczynając się powoli irytować.
-Może mogłybyśmy się jutro spotkać i na spokojnie porozmawiać?-zaproponowała, a ja nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć. To przecież moje i Marcina życie i nie chcę żeby ktoś w nie ingerował, ale z drugiej strony...skoro Marcin z nią rozmawiał to może się czegoś dowiem? To nie jest taki zły pomysł.-Ok.- powiedziałam po dłuższej chwili zastanawiania się.-Pasuje ci wspólne śniadanie w barze koło galerii ''Odra'' o ósmej trzydzieści?
-Tak, może być.- uśmiechnęła się przyjaźnie, a ja postarałam sie to odwzajemnić.
-To...do zobaczenia jutro?
-Do zobaczenia- odparłam i wyszłam z klubu fitness.
Następnego dnia
Monika
- Cześć- przywitałam się z Magdą.
-Hej- uśmiechnęła się ciepło. Wyglądała naprawdę ładnie: delikatny makijaż podkreślający jej urodę, rude loki upięte w wysokiego, gładkiego koka, granatowa, zwiewna sukienka do kostek i kremowe sandałki na koturnie. Przy niej wyglądałam co najmniej niechlujnie: brak makijażu, niedbały kok na czubku głowy, krótkie dżinsowe spodenki oraz zielony top.
- Usiądź. Na co masz ochotę? Podają tu pyszne cappuccino-mówiła nie przestając się uśmiechać i powoli siadając. Jakbym nie wiedziała że podają tu najlepszą kawę w mieście: urodziłam się tu, a na dodatek dorabiałam sobie jako kelnerka w kawiarni w wakacje.
-Tak, kiedyś tu pracowałam-odpowiedziałam nie mogąc powstrzymać się od zuchwałego tonu. Magda tylko uśmiechnęła się miło ignorując mój komentarz.
Siedziałyśmy chwilę w ciszy aż w końcu podeszła kelnerka i przyjęła nasze zamówienia. Ja poprosiłam o dwa naleśniki z twarogiem i świeżymi owocami oraz to cappuccino, rudowłosa sałatkę owocową i również cappuccino.
-Więc... może powiesz mi w końcu po co chciałaś ze mną porozmawiać?- spytałam po kolejnych pięciu minutach ciszy.
-Jak już wiesz, Marcin ze mną rozmawiał i o wszystkim wiem. Jeżeli mi pozwolisz to opowiem ci wszystko co wiem.
-Okey. Możesz zaczynać.
Pół godziny później
Magda musiała wyjść jakieś 5 minut temu, a ja wciąż siedzę i zastanawiam się jak mogłam być tak głupia? Przecież Marcin tyle razy mówił mnie że mnie kocha, ze jestem tą jedyną. Za każdym razem kiedy wracała z pracy widziałam tą miłość w jego oczach. A teraz jest mi tak głupio że boję się do niego zadzwonić. Marcin dzwonił tyle razy nie po to żeby karmić mnie kłamstwami że nic go z tą dziewczyną nie łączy- jak myślałam, ale dlatego że się o mnie martwił. Jak dobrze że Magda zadzwoniła do niego po naszych wspólnych zajęciach. Dobra, dzwonię...
-Halo? Marcin? To ja Monika......
c.d.n.
Hej kochani! Ostatnio naszła mnie fala weny i nie mogę przestać pisać!
Bardzo dziękuje za 1050 wyś. i 42 kom. Przepraszam za tą różową czcionkę, ale nie chce mi sie zmienić na czarną:( Zauważyłam że jest coraz mniej komentarzy pod rozdziałami co mnie trochę smuci bo widzę że wchodzicie na bloga.
Pozdrawiam i następnego!
Naprawdę proszę komentarze!!!
Mari:)))
Następnego dnia
Monika
- Cześć- przywitałam się z Magdą.
-Hej- uśmiechnęła się ciepło. Wyglądała naprawdę ładnie: delikatny makijaż podkreślający jej urodę, rude loki upięte w wysokiego, gładkiego koka, granatowa, zwiewna sukienka do kostek i kremowe sandałki na koturnie. Przy niej wyglądałam co najmniej niechlujnie: brak makijażu, niedbały kok na czubku głowy, krótkie dżinsowe spodenki oraz zielony top.
- Usiądź. Na co masz ochotę? Podają tu pyszne cappuccino-mówiła nie przestając się uśmiechać i powoli siadając. Jakbym nie wiedziała że podają tu najlepszą kawę w mieście: urodziłam się tu, a na dodatek dorabiałam sobie jako kelnerka w kawiarni w wakacje.
-Tak, kiedyś tu pracowałam-odpowiedziałam nie mogąc powstrzymać się od zuchwałego tonu. Magda tylko uśmiechnęła się miło ignorując mój komentarz.
Siedziałyśmy chwilę w ciszy aż w końcu podeszła kelnerka i przyjęła nasze zamówienia. Ja poprosiłam o dwa naleśniki z twarogiem i świeżymi owocami oraz to cappuccino, rudowłosa sałatkę owocową i również cappuccino.
-Więc... może powiesz mi w końcu po co chciałaś ze mną porozmawiać?- spytałam po kolejnych pięciu minutach ciszy.
-Jak już wiesz, Marcin ze mną rozmawiał i o wszystkim wiem. Jeżeli mi pozwolisz to opowiem ci wszystko co wiem.
-Okey. Możesz zaczynać.
Pół godziny później
Magda musiała wyjść jakieś 5 minut temu, a ja wciąż siedzę i zastanawiam się jak mogłam być tak głupia? Przecież Marcin tyle razy mówił mnie że mnie kocha, ze jestem tą jedyną. Za każdym razem kiedy wracała z pracy widziałam tą miłość w jego oczach. A teraz jest mi tak głupio że boję się do niego zadzwonić. Marcin dzwonił tyle razy nie po to żeby karmić mnie kłamstwami że nic go z tą dziewczyną nie łączy- jak myślałam, ale dlatego że się o mnie martwił. Jak dobrze że Magda zadzwoniła do niego po naszych wspólnych zajęciach. Dobra, dzwonię...
-Halo? Marcin? To ja Monika......
c.d.n.
Hej kochani! Ostatnio naszła mnie fala weny i nie mogę przestać pisać!
Bardzo dziękuje za 1050 wyś. i 42 kom. Przepraszam za tą różową czcionkę, ale nie chce mi sie zmienić na czarną:( Zauważyłam że jest coraz mniej komentarzy pod rozdziałami co mnie trochę smuci bo widzę że wchodzicie na bloga.
Pozdrawiam i następnego!
Naprawdę proszę komentarze!!!
Mari:)))
Wow mega rozdział. Nie mogę doczekać się następnego!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!!!Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej.czy marcin i monika się pogodzą?I co z iwoną,jest głupia!!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę duuuuużo weny
Kara xx
Zapraszam na rozdział 14 Tatuaż z Motylkiem
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!