piątek, 28 października 2016

Rozdział Dziewiętnasty

                                Rozdział Dziewiętnasty


Parę tygodni później

Monika

Wolnym krokiem wyszłam z niebieskiego budynku i zaczęłam iść w stronę przystanku autobusowego. Zaczęła się piękna jesień, a wraz z nią trzeci tydzień nowego roku szkolnego, co oznacza  że dwa tygodnie pracuję w przedszkolu. I kocham tam pracować!

Do domu weszłam piętnaście minut później i od razu wzięłam się za robienie obiadu. Wstawiłam wodę na makaron (dziś będzie spaghetti) i postanowiłam że zadzwonię do mamy.
-Halo?- usłyszałam jej głos w słuchawce po trzech sygnałach.
-Hej, mamo- przywitałam się z uśmiechem, mimo że ona nie mogła tego zobaczyć.
-Cześć, córciu-odpowiedziała, a ja poczułam że ona również się uśmiecha.- Co tam u ciebie i Marcina? I jak w nowej pracy?- zapytała.
-U mnie i Marcina w porządku, właśnie robię obiad. A w pracy super, kocham te dzieciaki, a kursy też są fajne. Dzisiaj akurat miałam dwie godziny.-powiedziałam z entuzjazmem.
-To fajnie. A co do Marcina... to wiesz... my z tatą chętnie byśmy go poznali, a zresztą jego rodziców również.- powiedziała końcówkę zdania bardzo szybko, jakbym miała się nie zgodzić, na co się zaśmiałam.
-Dobrze, porozmawiam z Marcinem.- odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
-No to super. Dobra, muszę kończyć bo tata zaraz wróci do domu. Pa kochanie, trzymaj się i pamiętaj że bardzo cię kochamy!
- Ja was też. Pa pa!- rozłączyłam się myśląc że wspólny obiad z rodzinami moją i Marcina, to nie jest taki zły pomysł...

Parę dni później

No i stało się! Właśnie podjeżdżamy z Marcinem pod dom jego rodziców, na którym mają zjawić się niedługo także moi rodzice, ale nie sami. Będzie tam również mój brat z żoną i córką! Bardzo się cieszę bo tak dawno go nie widziałam!

-Cześć mamo- przytuliłam mocno kobietę, całując ją w policzek. Następnie podeszłam do taty, później do Igora ( mojego brata), jego żony i ich trzyletniej córeczki- Kasi, czyli imienniczki mojej mamy.
-No, więc to jest moja mama, Kasia.- wskazałam na mamę, która najpierw podeszła do Marcina, który kurtuazyjnie pocałował ją w dłoń. A potem mama po kolei podchodziła do każdego i witała się z nim.- To mój tata, Andrzej- tata również zaczął witać się ze wszystkimi.- To mój brat, Igor, jego żona Ania i ich córka Kasia.- gdy wszyscy już się ze wszystkimi przywitali, usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Rodzice Marcina wypytywali moich o podróż i ogólnie o życie we Wrocławiu.
Po drugim daniu przeprosiłam wszystkich i poszłam do toalety. Stanęłam przed lustrem i przetarłam twarz rękoma. Coś jest nie tak. Igor i Ania dziwnie się zachowują, trzymają się na dystans od siebie, a nigdy tak nie było. W stosunku do Kasi też są inni. Zwłaszcza Igor, który w ogóle nie zwraca na nią uwagi, a jego żonie gdy pomagała jeść ich córce zupę, trzęsły się ręce. W dodatku mój brat, jak i moja szwagierka zawsze do swojego dziecka mówili " słoneczko", nie wiem dlaczego, po prostu mieli taki zwyczaj. A dziś to słowo jakby nie chciało przejść im przez gardła.
Wygładziłam dłońmi moją dłuższą, luźną, białą, elegancką koszulę, potarłam dłońmi o czarne, obcisłe spodnie i przejechałam po ustach pomadką. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Anię idącą za rękę za Kasią. Właśnie wychodziły z domu. Pewnie szły na plac zabaw.
-Ania!- krzyknęłam zakładając płaszcz i wybiegając za nimi.- Poczekaj!
-Co się stało?- zapytała uśmiechając się i kierując Kasię w stronę małej piaskownicy.
-No właśnie nie wiem.-odpowiedziałam.-Ty i Igor dziwnie się zachowujecie. Jak nie wy.- westchnęłam.
-Nic się nie dzieje. Po prostu mamy kryzys. Jak w każdym związku.- wytłumaczyła spokojnie i spojrzała w stronę huśtawki, na którą chciała wejść jej córeczka. Podeszła do niej i podsadziła ją, a następnie zaczęła ją huśtać.
-Monia!- usłyszałam krzyk mojego brata.- Marcin cię szuka! Miałaś być w toalecie!-odwróciłam się w jego stronę i powoli do niego podeszłam. Stał w drzwiach do domu i czekał aż do niego podejdę.
-Byłam w toalecie, ale potem zobaczyłam jak Ania wychodzi z Kasią i postanowiłam pójść z nimi.- wytłumaczyłam wchodząc poi schodkach, a po chwili stanęłam przed nim.- Powiedz mi co się dzieje?
- Co " co się dzieje"?- zapytał, ale wiedziałam że domyśla się o co chodzi.
-Co się dzieje z tobą i Anią? Zachowujecie się dziwnie. No, jak nie wy!
-Po prostu mamy kryzys. Jak w każdym związku.-powtórzył słowa Ani i wzruszył ramionami. Patrzył gdzieś ponad mną, a gdy odwróciłam się by spojrzeć gdzie, zobaczyłam Anię, która dalej huśtała ich dziecko i patrzyła prosto w oczy swojego męża.
-To samo powiedziała mi Ania. Mnie nie oszukasz. Jesteś moim bratem.- dotknęłam jego ramienia zwracając jego uwagę, a gdy spojrzał an mnie z bólem w oczach, aż się wzdrygnęłam.-Przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć.- powiedziałam łagodnie, a on pokiwał głową. Weszłam do środka, a gdy stanęłam w wejściu do salonu, gdzie nasi rodzice i Marcin ze swoimi umilkli gdy na mnie spojrzeli.
-Przejdziemy się z Igorem. Ania zaraz przyjdzie.- oznajmiłam i posłałam uśmiech w stronę stołu przy którym wszyscy siedzieli. Marcin wstał i podszedł do mnie. Położył dłoń na moim ramieniu i spojrzał w moje oczy.
-Wszystko w porządku?- spytał.
- Tak, tylko muszę wyjaśnić coś z bratem.- wyjaśniłam i uśmiechając się pocałowałam go w usta.-Kocham cię.
-Ja ciebie też.

-No więc?- spytałam kiedy szliśmy obok siebie już jakiś czas.
-Zdradziła mnie- wydusił nagle, a mnie zatkało, aż przystanęłam. Igor zrobił to samo i odwrócił się w moim kierunku. Gdy na mnie spojrzał ujrzałam ból w jego oczach, podobny do tego gdy patrzył jak Ania huśta Kasię.
-Ania? Ciebie? To niemożliwe- wyszeptałam patrząc na niego ze zdezorientowaniem.
- Tak, Ania mnie zdradziła. Kasia to nie jest moje dziecko.-Wycedził i opuścił głowę. CO?! Kasia to nie jest jego dziecko?! To czyje?!
-Żartujesz?- spytałam z niedowierzaniem.
-Nie, nie żartuję! Kasia to nie jest moja córka!- wykrzyczał.
-A-ale jak-kto?-wyszeptałam.
-Ania od jakiegoś czasu dziwnie się zachowywała. Kłóciła się z kimś przez telefon, denerwowała się jak przychodziły do niej jakieś esemesy i maile. A gdy ktoś dzwonił do drzwi zawsze się spinała i ona chciała otworzyć, mimo że to był tylko listonosz. No i raz korzystałem z jej komputera i zobaczyłem że przyszedł mail...- urwał, a łzy popłynęły z jego oczu. Mocno go przytuliłam i czułam jak głośno szybko i głośno bije jego serce.- I w tym mailu było napisane że jakiś Robert chce się spotkać z Anią i swoją córką. I że chce żeby Ania odeszła ode mnie z Kasią i żeby zamieszkała z tym facetem i żeby założyli rodzinę.-zaczął łkać, a mnie serce bolało tak mocno, że miałam wrażenie że zaraz pęknie. Nigdy nie widziałam mojego brata w takim stanie.
-Ćsiii, spokojnie. Wszystko będzie dobrze. - uspokajałam go. Nie mogę sobie wyobrazi co teraz czuje.
-Zapytałem Ani co to ma znaczyć, a ona się rozpłakała i powiedziała że wtedy, po naszej większej kłótni już po ślubie, poszła na imprezę z koleżankami i tam poznała Roberta. I on ją wysłuchał, zrozumiał i pocieszył, a potem spędzili razem noc. Ona zaszła w ciążę, wmówiła mi że to moje dziecko i żyliśmy tak trzy lata, a niedawno na spacerze z Kasią spotkała tego Roberta.- jeszcze mocniej go przytuliłam.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej?- spytałam głaszcząc go po plecach.
-Nie chciałem żebyś się tym martwiła. To sprawa moja i Ani i sami musimy ją rozwiązać.- odpowiedział odsuwając się ode mnie i ocierając łzy.
-No i jak ją rozwiążecie?- spytałam patrząc mu w oczy. Dziwne, to zawsze on pocieszał mnie, on mi pomagał, a teraz role się odwróciły.
-Zapytałem Ani czy chce odejść, ona powiedziała że nie, ale jakoś nie potrafiłem jej uwierzyć. Pokłóciliśmy się i wyjechała do swojej matki. Dopiero kiedy przyszło zaproszenie na ten obiad od ciebie, zadzwoniłem do niej i porozmawialiśmy. Stwierdziłem że dam jej szansę. W końcu to moja rodzina i jakby nie patrzeć to ja jestem ojcem Kasi, nawet jeżeli nie biologicznym. Mimo to nie potrafię odnosić się do nich obu tak, jak wcześniej.
- To normalne. Musicie dać sobie czas. Cieszę się że zdecydowałeś się jej wybaczyć i dać szansę.-uśmiechnęłam się do niego pokrzepiająco i oboje ruszyliśmy w stronę domu.

Hejka,
To chyba najdłuższy rozdział jaki pojawił się na tym blogu. Z góry przepraszam za błędy:)
Jeszcze tylko 6 rozdziałów do końca! Następny powinien pojawić się za tydzień, ale nic nie obiecuję.
Pozdrawiam i bardzo, bardzo, bardzo proszę o komentarze!!!
Mari:)))

Komentujesz=motywujesz
1 komentarz= następny rozdział

1 komentarz:

  1. Super rozdział, szczerze to każdy kolejny rozdział od początku bloga jest lepszy od poprzedniego :)

    OdpowiedzUsuń