niedziela, 23 października 2016

Rozdział Osiemnasty

                                Rozdział Osiemnasty


Marcin

Następnego dnia, wtulony w ciało Moniki, obudziłem się z jedną myślą: '' Monika ma dzisiaj urodziny''. CHOLERA!!! Jak mogłem zapomnieć?! " Dobra, spokojnie"- mówiłem sobie w duchu. Jest godzina siódma rano, a Monia wstaje zazwyczaj o dziewiątej. Mam czas żeby coś wymyślić.

Monika

Obudził mnie delikatny pocałunek na policzku. Leniwie otworzyłam oczy, po czym zmrużyłam je od razu przez oślepiające światło.
-Dzień dobry - usłyszałam ciepły głos Marcina. Spojrzałam na niego: ubrany był w białą koszulę z rękawami trzy-czwarte i czerwonymi spodenkami do kolan. Pachniał wodą kolońską, a w rękach miał srebrną tacę z tostami, dżemem, sokiem i różą we flakoniku, o który opierał się liścik z napisem:Wszystkiego najlepszego, kochanie.
-Pamiętałeś!- rzuciłam się w jego objęcia o mało nie potrącając tacy. Na szczęście zdążył odłożyć ją na szafkę nocną. Mocno objął mnie silnymi ramionami.
-Oczywiście że pamiętałem. Jak mógłbym zapomnieć?- pocałował mnie w czoło.
-Jesteś kochany- powiedziałam biorąc na kolana tacę z jedzeniem.
-Jak zjesz to mam dla ciebie jeszcze inne niespodzianki- uśmiechnął się do mnie szeroko. Matko, jaki on jest idealny! Przystojny, wysoki, silny, romantyczny, czuły, kochany i w dodatku pamięta o moich urodzinach i organizuje niespodzianki!
-Naprawdę? Jakie?- spytałam  z zaciekawieniem, kończąc pierwszego tosta i popijając go sokiem.
-Nie mogę powiedzieć, bo to niespodzianki, ale dowiesz się niedługo.-znów posłał mi uśmiechnął i odgarnął mi z twarzy zabłąkany kosmyk.

Godzinę później w ślicznej niebieskiej spódniczce przed kolano i białej bluzce z kokardkami przy dekolcie szłam z  Marcinem za rękę do: uwaga, uwaga......... ciuchci! Tak, ciuchci. Ma ona nas zawieźć do " Planetarium"*, które zwiedzimy. Następnie zjemy obiad w restauracji na ostatnim piętrze latarni morskiej.Potem " Wesołe miasteczko", a kolejnego punktu naszego planu Marcin nie chce mi zdradzić.
- Spójrz!- mój ukochany wskazał ręką przed siebie i ujrzałam czerwoną, niewielką ciuchcię i gromadkę dzieci wokół niej. Marcin podszedł, kupił bilety i po chwili już siedzieliśmy obok siebie na plastikowej ławeczce we wnętrzu ciuchci. Nasza " podróż" miała trwać około dziesięciu minut, a potem będziemy musieli trochę podejść.

                                                      ***

Marcin

Czas na ostatni punkt urodzin Moniki- romantyczna kolacja na łodzi przeze mnie wynajętej. Trochę zajęło zanim rano znalazłem odpowiednią i dosyć tanią, ale udało się. Teraz prowadzę Monię  po pomoście zasłaniając jej oczy. Mam nadzieję że ten facet wszystko przygotował tak, jak prosiłem.
-Już mogę odsłonić?- spytała blondynka. Oby tylko jej się spodobało.
-Tak, zaraz.- odpowiedziałem wprowadzając ją na pokład. Uff, facet się postarał. Za kabiną, w której siedział właściciel łodzi stał niewielki, kwadratowy stolik z białym obrusem i świeczkami i oczywiście danie. Pyszne spaghetti i wino. Powoli odsłoniłem Monice oczy i czekałem na jej reakcję. Usłyszałem jak głośno wciąga powietrze.
-Marcin...-urwała, a poi chwili odwróciła się o mnie i mocno przytuliła, całując jednocześnie. Objąłem ją ramionami w pasie i poniosłem, kręcąc się dokoła.
-Jest prześlicznie! Bardzo, bardzo ci dziękuję!-powiedziała uśmiechając się szeroko.
-Proszę, księżniczko-zarumieniła się na określenie jakim ją nazwałem.- Chodź, usiądziemy.-poprowadziłem ją do stolika i odsunąłem krzesło. Sam usiadłem naprzeciwko niej.
Kolacja minęła w bardzo miłej i romantycznej atmosferze. Po posiłku podeszliśmy na dziób i w objęciach obserwowaliśmy piękne morze rozciągające się przed nami.


* W Gdańsku nie ma planetarium. Zostało wymyślone na potrzeby opowiadania.

Hej,
Mam nadzieję że rozdział się Wam podoba. Następny postaram się dodać za tydzień, ale nic nie obiecuję.
Dziękuję za 1880 wyświetleń!!!

Co do komentarzy pod rozdziałami, to ich liczna znacząco zmalała. Na początku było dużo więcej osób, które komentowały i jest mi trochę przykro, ponieważ nie wiem czy liczba maleje bo gorzej piszę i nie chcecie sprawiać mi przykrości pisaniem niemiłych komentarzy czy po prostu Wam się nie chce. Te komentarze naprawdę dużo mi dają, dlatego prosiłbym o zostawia nie ich pod rozdziałami.
Jak  już napisałam, ostatnio tych komentarzy jest coraz mniej i chciała bym bardzo podziękować jednej osobie, a jest nią Karolina Jurczak,  która wspiera mnie od założenia bloga i zawsze zostawia mi miły komentarz, czym mnie motywuje i wspiera. Naprawdę bardzo dziękuję!
Jeżeli chodzi jeszcze o  komentarze typu " Cześć! To ja!" to one również jakoś mnie nie motywują, ani nie śmieszą, dlatego prosiłabym o nie pisanie ich.
Pozdrawiam
Mari:)))

PS: Jeszcze 7 rozdziałów do końca!


1 komentarz:

  1. Super rozdział!!! Tak bardzo mi szkoda, że zostało jeszcze tylko & rozdziałów do końca .

    OdpowiedzUsuń