Rozdział Czwarty
Dwa tygodnie później
Monika
-Ok. To do zobaczenia.- powiedziałam do telefonu i nacisnęłam na nim czerwoną słuchawkę. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak teraz. Przez ostatni dwa tygodnie z Marcinem spotykałam się praktycznie codziennie w klubie, a w weekendy zawsze gdzieś wieczorem wychodziliśmy na kolację. Minęło tak mało czasu odkąd się poznaliśmy, a już mogę go nazwać moim najlepszym przyjacielem, zaraz po Kasi oczywiście. Najgorsze w tym wszystkim jest to że Marcin coraz bardziej mi się podoba, coraz częściej tęskie za jego uśmiechem, blaskiem oczu i ustami, które po każdym spotkaniu na dowidzenia całują mnie w policzek. Dla mnie Marcin jest ideałem chłopaka i nie rozumiem dlaczego od tak dawna nie ma dziewczyny. Dzisiaj niedziela,czyli mój dzień wolny w klubie. Marcin zadzwonił do mnie w przerwie w pracy i zaproponował wyjście do kina na romantyczny dramat ''The Vow''*, w przetłumaczeniu ''I że Cię nie opuszczę''. Film grają o 20:00, Marcin poprosił mnie żebym zarezerwowała bilety,a on je później kupi.Ma po mnie przyjechać o 19:30, czyli miałam jeszcze ponad 4 godziny- dochodziła 15:00. Przez ten czas zamierzałam dokończyć sprzątanie pokoju. Kasia wyjechała na weekend do rodziców więc zostałam z tym sama.
Kilka godzin później
Dochodziła godzina 18:30 gdy skończyłam czytać książkę pożyczoną od Marcina. Okazało się że ja i Marcin lubimy te sam gatunek literacki czyli powieści since-fiction. No ,ale teraz musiałam się ogarnąć. Nie ma Kasi więc sama muszę sobie poradzić z wyglądem. Na początek kąpiel, potem depilacja nóg, lekki makijaż ( dowiedziałam się że Marcin nie lubi wytapetowanych dziewczyn). Jeżeli chodzi o ubiór to wybrałam lekką i zwiewną spódnicę do kostek w kolorze krwisto-czerwonym, do tego szara dość obcisła bokserka, czarny sweterek i czarne baleriny. Włosy związałam w kucyka, spsikałam się perfumami i spojrzałam na zegarek miałam jeszcze 20 min. Wtedy wpadł mi do głowy genialny plan jak z Marcinem możemy ominąć kolejki po popcorn i colę. Z szafki nad kuchenką wyjęłam brązowe, tekturowe opakowanie i włożyłam je do mikrofalówki, a dwie małe butelki coli włożyłam do lodówki. Po kilku minutach popcorn był gotowy, ale miałam jeszcze 10 min więc postanowiłam go nie wyjmować, ponieważ mikrofalówka była rozgrzana, a chciałam żebyśmy chociaż na początek filmu mieli ciepły, dobry,pachnący popcorn. Dokładnie o 19:30 przyszła do mnie wiadomość od Marcina że czeka pod akademikiem. Wyjełam cole z lodówki, popcorn z mikrofalówki i wyszłam z pokoju. Czułam się dziwnie, ponieważ w jednej ręce miałam gorące opakowanie popcornu,a w drugiej zimne cole. Marcin jak zwykle czekał na mnie przy samochodzie. Miał na sobie dżinsowe spodnie do kolan, niebieską koszulę na krótki rękaw, czarny sweter i adidasy. Szeroko uśmiechnął się na mój widok co od razu odwzajemniłam.
- Hej. Ślicznie wyglądasz- powiedział gdy do niego podeszłam. Za każdym razem mówił mi coś w stylu ''ślicznie wyglądasz'', ''pięknie wyglądasz'' lub ''super wyglądasz''. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale miałam wrażenie że nie mówi tego tylko po to by powiedzieć bo tak wypada, ale dlatego że naprawdę tak jest. I to był problem. Kasia mówi że sie mu podobam, lecz ja sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
-Hej. Dziękuje. Ty też świetnie wyglądasz.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Dzięki. Czy to popcorn?- zapytał, a jego uśmiech się powiekszył.
- Tak, pomyślałam że poco mamy stać w tych kolejkach, skoro sami możemy
przynieść zesoba colę i popcorn.
- Super pomysł. Dobra,wsiadaj- powiedział przechodząc samochód dookoła i otwierając mi drzwi. Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy. Coś czułam że ten wieczór będzie inny niz wszystkie. Że dzis coś się wydarzy.
Dwie godziny później
Rozpadało się. Kompletnie się rozpadało, a samochód Marcina nie chce odpalić. Stoimy przy samochodzie i zastanawiamy się co mamy robić gdy wokół nas deszcz coraz bardziej przybiera na sile. Zapowiada się długa i ikropna burza.
- To może pójdziemy do mnie do mieszkania? Mieszkam dwie ulice stąd.- powiedział Marcin, a mi nie pozostało nic innego jak się zgodzić. Aby było mi cieplej Marcin oddał mi swój sweter. Chyba jeszcze nigdy nie rumieniłam się tak jak wtedy gdy mi go zakładał. Teraz gdy biegniemy do jego domu, wciąż czuję na sobie jego ciepły oddech.
Mieszkanie Marcina jest bardzo przytulne. Naprzeciwko drzwi wejściowych znajduje się toaleta, obok jest wejście do kuchni, a podrugiej stronie toalety, na scianie wisi lustro, i stoi mały brązowy stoliczek, na którym znajdują się perfumy, żel do włosów i teraz kluczuki od samochodu o mieszkania. Obok stoliczka drzwi do łazienki, sypialnia i wejście do salonu zanjdujące się po lewej stronie od drzwi wejściowych.
- Dobra. To może wykąpiesz się, dam Ci ubrania mojej siostry, wypijemy herbatę i...
- Mieszkasz z siostrą- zapytałam.
- Nie, ale często do mnie przyjeżdża i poprostu mam parę jej ubrań w szafie. Okey, idę nalać Ci wody do wanny, a Ty wtym czasie możesz zaparzyć herbatę, albo włączyć telewizor. Nie wiem, poprostu czuj się jak u siebie.- I Marcin poszedł do łazienki, uprzednio zdejmujac buty. Ja zdjęłam swoje balerinki, a z szafki pod wieszakami na kurtki przy drzwiach wyjęłam parę kapci i przeszłam do salonu. Ściany w salonie są koloru wanilii, a meble jasnobrązowe, lakierowane. Zdjęłam sweter Marcina i położyłam go na grzejniku, który od razu odkręciłam. To samo zrobiłam ze swoim sweterkiem. Następnie przeszłam do kuchni i włączyłam czajnik. W tej samej chwili do kuchni wszedł Marcin, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku. Nie miał na sobie koszulki, tylko ręcznik przewiesił na szyi, włosy miał mokre od deszczu i rozczochrane przez ręcznik,skarpetek też na sobie nie miał. Był tylko w spodniach. On również nie mógł przestac mi się przyglądać. Przemoczona koszulka przykleiła mi się do ciała. Przez cienki materiał widać było zarys biustonosza. Makijaż rozmazany, kucyk rozczochrany, a on patrzył się i niegł oderwać oczu. W końcu jakby się ocknął, bo spojrzał mi w oczy i powiedział:
- Ubrania położyłem na pralce, powinny być dobre. Wyjąłem też szampon i mydło mojej siostry żebyś miała się czym umyć.
- Dobrze, dziękuje Ci bardzo.- powiedziałam i ruszyłam do wejścia z kuchni. Niestety wejście było małe, a stał w nim Marcin więc przechodząc obok niego chcąc niechcąc musiałam go dotknąć. Dosłownie przylgnęłam całym ciałem do jego boku, a on nawet nie drgął. Szybko weszłam do łazienki. Zapowiadała się długa noc, a burzy nie było końca...
Hej! Czwarty rozdział już za nami. Mam nadzieję że się podoba i nie ma zbyt wiele błędów, a jeśli jakiekolwiek są to bardzo przepraszam. Następny rozdział w piątek, także pozdrawiam i do zobaczenia!
Mari:)
świetny rozdział coraz bardziej mnie wciąga ta historia.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że kolejny rozdział będzie szybko, bo nie mogę się doczekać na następny!!!
Dziękuję:) Następny rozdział w piątek także do zobaczenia!:)))
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńŚwietny rozdział i nie mogę doczekać się co będzie dalej :) mam nadzieję ze szybko dodasz i zapraszam do siebie na bloga :*
OdpowiedzUsuńhttp://kochajwalczcierp.blogspot.com/?m=1
Hej, ostatnio zostawiłaś u mnie komentarz, więc pomyślałam że może zainteresuje Cię kolejny rozdział? :) Przepraszam że piszę pod postem ale nie znalazłam zakładki ze spamem :(
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział Tatuaż z Motylkiem
Pozdrawiam!