czwartek, 12 maja 2016

Rozdział Piąty

                                 Rozdział Piąty


Monika

- Z czym chcesz kanapki?- spytał Marcin gdy weszłam do kuchni już wykąpana i przebrana w ubrania jego siostry.
- Zjem dwie. Jedną z serem , drugą z szynką.- odpowiedziałam.- Mogę Cię o coś spytać?
- Pewnie, pytaj.- odpowiedział spoglądając na mnie ponad ramieniem.
- Czy jeżeli burza się nie skończy to będę mogła zostać u Ciebie na noc? Pójdę od razu jak tylko wstanę. Mogę spać na kanapie i...
- Monika, oczywiście że możesz zostać. Co to wogóle za pytanie?- przerwał mi w połowie zdania, a mnie oblała fala ulgi. Nie będę musiała wracać w tym deszczu do domu, a wątpie żeby taksówka chciała mnie zabrać w taką burzę.
- Dziękuję Marcin i przepraszam za kłopot.
- Jaki kłopot? Nie ma żadnego problemu- powiedział z uśmiechem który od razu odwzajemniłam.
- Na pewno mogę zostać?- chciałam się upewnić.
- Tak, na pewno. Chodź, siadaj.-wskazał krzesło przy stoliku i położył przy nim talerz z moimi kanapkami i herbatą.- Dobra, to ty jedz, a ja pójdę się wykąpać.

Po pół godzinie siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy końcówkę ''Harrego Pottera'', który leciał na polsacie. Niestety była to końcówka i już po 10 minutach film się skończył.
- Szukamy czegoś jeszcze czy idziemy spać?- zapytał Marcin, a ja jak na zawołanie ziewnęłam.
- Czyli idziemy spać- powiedział rozbawiony Marcin. Z czego on się tak cieszy?


Minęły dwie, może trzy godziny a ja nie mogę zasnąć. Marcin nie pozwolił mi spać  w salonie więc śpię w jego łóżku, a on na kanapie. Nie potrafię odprężyć się i oddać w ''objęcia Morfeusza'' kiedy otula mnie jego zapach pozozstawiony na kołdrze. Nie mogę przestać myśleć o tym wszystkim co ostatnio wydarzyło się w moim życiu. O moich relacjach z Marcinem. Niby jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale wszyscy doskonale więdzą że przyjźń damsko-męska nie istnieje. Przynajmniej nie w moim wieku- nie mówię o przedszkolu czy podstawówce. Muszę przyznać że Marcin bardzo mi się podoba. Nobo jest przystojny, wysportowany, inteligentny, no i te oczy... Nie. Zdecydowanie z mojej strony to już nie jest zwykła przyjaźń. Tak naprawdę to teraz moje życie sprowadza się do znalezienia mieszkania, obronieniu się aby móc pracować w zawodzie, znalezieniu dobrej pracy i spotkań z Marcinem. Nawet z Kasią już rzadziej wychodzimy na miasto bo cały czas wychodzę gdzieś z Marcinem. Kasia twierdzi że się w nim zakochałam... a ja nie wiem już co mam myśleć.

Następnego dnia rano

Obudził mnie jakiś dźwięk dochodzący zza drzwi sypialni Marcina. Szybko wstałam złóżka i wyszłam na malutki przedpokuj.
- O już wstałaś- powiedział zaskiczony moim widokiem Marcin.
- Tak, ktora godzina?
- 5:30- odpowiedział. ŻE CO?! Co on robi tak wczrśnie?!
- Gdzie idziesz?
- Do pracy. Mówiłem Ci już że pracuję od 6:00 do 18:00.- idiotko! Pewnie że ci mówił.
- No tak. Przeoraszam zapomniałam...
- Nic się nie stało. Śniadanie masz na stole. Czyste ubrania możesz znaleźć w szafie w zielonym koszyku- tam są ubrania mojej siostry. Oczywiście możesz wziąć prysznic i robić wszystko na co masz ochotę, tylko nie zdemoluj mi mieszkania.Czuj się jak u siebie.
- Dziękuję Ci za wszystko. Naprawdę jetsem Twoją dłużniczką.
- Daj spokój. Każdy zrobiłby na moim miejscu to samo. Po za tym ja tylko Cię przenocowałem.- Nie wiem co we mnie wtamtej chwili wstąpiło. Czy to przez to jego spojrzenie, usmiech ,a może tylko moją głupotę, ale wspięłam sie na palce i pocałowałam Go. Marcin na początku nie wiedział chyba co się stało, ale po chwili to do niego dotarło i pogłebił nasz pocałunek. Zarzuciłam mu ręcę na szyję, a on jedną rękę wplótł w moje włosy jednoczenie przyciągając moją głowę bliżej jego, a drugą oplótł mnie w talii.
- Naprawdę muszę już iść- wyszeptał patrząc mi w oczy i pogłaskał mnie po policzku.
- Dobrze. Przepraszam, nie wiem co wemnie wstąpiło ja...
- Hej, nic się nie stało, było... miło- uśmiechnął się.- Wiesz...jeżeli chcesz to możesz na mnie tu poczekać, lub przyjść przed 18-mnastą.Było by mi bardzo miło.
- Z wielką przyjemnością na Ciebie zaczekam te 12 godzin.
- Klucz leży na stole w kuchni jakby co. Dozobaczenia- powiedział po czympocałował mnie krótko i wyszedł z mieszkania. Moich motyli w brzuchu jakby jeszcze przybyło... O Boże!!! Całowałam się z Marcinem!!!


Hej! Rozdział piąty odchaczony:) Jeszcze raz przepraszam wszystkich że tak długo go nie było. Mam nadzieję że nie ma zbyt wiele błędów i rozdział się podoba.
Trzymajcie się cieplutko i do następnego!
Mari

3 komentarze:

  1. Super rozdział !!! Nie mogę doczekać się następnego !!! ☆★☆★☆★☆★

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie! Historia Moniki coraz bardziej się rozbudowuje! Podoba mi się to.
    PS; lekkie błędy orto. Ale nie martw się; nie przeszkadzają w czytaniu. ;)
    Like Its Acting

    OdpowiedzUsuń